Dodaj link do tego mBloga do serwisu Startowy.comDodaj kanał RSS do serwisu Startowy.comRSS
mblog.pl


batwing.mblog.pl - pamiętnik frustrata. sratatata


Księga Mdłości
Zobacz
Wpisz się








hacker emblem















Przeprowadzka

Przeniosłem się na http://batwing.pl.
2009-01-20 | 20:51:08 | batwing


Rozmowa z nieobecną

wiesz Nieobecna
ja
musiałem odejść
musiałem odejść
po to
by przekonać się że byłaś
najmądrzejsza
najpiękniejsza
najpotrzebniejsza
wybacz
ale gdybym nie odszedł
nigdy bym tego nie wiedział

 

To z "Mroków" Jarka Borszewicza jest. Chyba znów sięgnę po tę książkę. Tym razem już ją zapamiętam.


2007-12-21 | 04:21:39 | batwing


Funny time of year

Po pierwsze, to atrofia: penis skurczył mi się do tego stopnia, że bez problemu zmieszczę się w damskie majtki. Ja rozumiem, że seks to nie jest pempek świata, ale pokazuje to pewną tendencję, o której piszę tutaj już tak wiele, że nie ma sensu ciągnąć tematu.

Po drugie: Heloł! Mamy dziś 21 grudnia, więc przez najbliższe 10 dni...

Po trzecie: mam brzuszek. Tak - w końcu potrafię się do tego przyznać. Całe życie byłem uważany za chudzielca, a co najmniej za szczuplaka, ale w okolicach pempka odkłada mi się coś, co nie chcę, żeby mi się odkładało gdziekolwiek. Niby w ciuchach to jeszcze jakoś ujdę (jeśli ktoś lubi przecinaki), ale podkoszulka w towarzystwie nie zdejmę. W ogóle mam wrażenie, że brzydnę z miesiąca na miesiąc, a potwierdzeniem tego może być "wywiad". Otóż 5 grudnia to międzynarodowy dzień wolontariatu czy wolontariusza (międzynarodowego dnia walki z heoroidami jeszcze nie ustalono, więc każde państwo obchodzi go kiedy indziej) i z tej okazji kilka dni wcześniej wpadli do nas Państwo z Telewizji Toya (taka lokalna kablówka) i postanowili zebrać wypowiedzi kilkoro wolontariuszy: padło na Judytę, mnie, no i (oczywiście) Grześka. Nasze wypociny miały być użyte w programie na temat oczywiście wolontariatu. Judyta była prawie na samym początku (co dziwne nie jest - nie dość, że ładna jest, to i mądra), potem Grzesiek, no i mnie wsadzili. Na szczęście mieli takie samo zdanie co ja na teat tego, czy lepiej wyglądam czy brzmię i wcisnęli moją gadkę jako podkład dysharmoniczny pod pokazywanie jakichś innych pierdół. "Jebał to pies" jak mawia poeta. Wczoraj mieliśmy, ekhem, "wigilię" w fundacji i jakieś łebki z wyższej szkoły HaE wpadli zrobić wywiady na zaliczenie. Co to wogóle kurwa za zaliczenie - zadanie czterech pytań przed kamerą?!? W każdym razie, jako, że materiał miał nie opuścić murów tej "uczelni" i z tej okazji tylko tam śiać się ze mnie narodowi ostanie (chociaż chuj ich wie) to się na pokazanie mordy zgodziłem. Nawet mi się podobało jak dziołcha była zaskoczona za każdym razem gdy kończyłem odpowiadać. O rzesz Ty - OT mi wyszedł, a ja tu miałem o niedociągnięciac ewolucji prawić :P

Po czwarte, to ja już nie mam jak ludzi poznawać :/ Co gorsza ci których już znam uciekają na mój widok (dyć wisz, co un ci może zrobić?). Okazuje się, że jedno mi w życiu wychodzi jak nic: w dzieciństwie postanowiłem, że umrę w samotności i jak na razie zapowiada się, że przed biologiczną śmiercią będę miałsporo okazji tę samotność potrenować. Nie chodzi mi o to, że jakoś szczególnie lgnę do ludzi, ale chętnie bym sobie przylgnął do jakiegoś fajnego ludzia... Jedna ludzia mi inną ludzię z głowy wybiła, po czym sama się usunęła. Mamy dziś "wigilię" "szkolną", więc może chociaż jakąś miłą co ja, kurwa, piszę?!? Zatruwam sobie głowę takimi desperackimi nadziejami :/ za 10 dni napierdolę się miodem jak nigdy i złapię doła po drodze do domu i po tygodniu znów wszystko wróci do normy, a póki co pozostaje czekać na to dno do odbicia się.

 

BTW: tytuł zaczerpnięty z "Out of Season" (éd. limitée) Beth Gibbons i Rustin Mana

 

Zna ktoś fajną dziewczynę z Łodzi, w odpowiednim wieku, taką żeby można było porozmawiać o czymś więcej niż pogoda, żeby miała zdanie, umiała mówić i słuchać, nie obrażała się, żeby ładna była i znajomych miała i do pogadania i do wypicia, żeby lubiła muzykę, żeby nie była dumna ze swoich wad, nie bała się rozwijać, była taka jak ja, ale zupełnie inaczej i kasę w dupie miała?


2007-12-21 | 03:09:17 | batwing


Ja czekam trzeci dzień, patrzę na drzwi czy przyjdzie ktoś od Ciebie, czy przyjdziesz Ty...

Pierwszy i drugi grudnia były wyjątkowo udanymi dniami. Mieliśmy spotkanie integracyjne wolontariuszy w Grotnikach. Sporo Nas przybyło, więc warto się poznać. Szkoda, że niektórzy nie mogli wpaść - miałem nadzieję trochę porozmawiać o pewnych sprawach, ale i tak spotkanie uważam za bardzo udane (poza incydentem na końcu, ale o tym sza).

Cieszę się, bo w końcu wyszedłem z domu i robiłem coś nie-sam. Okropnie grubiański się zrobiłem ostatnimi czasy (a może to tylko mylne wrażenie sugerowane kilkoma rozmowami). Niestety grubiański bywałem i tegoż łikendu - chodzi mi głównie o popisywanie się wiedzą, ale przy takiej niewyjściowej facjacie tylko taki sposób nadrobienia braków estetycznych jest dla mnie osiągalny. Mam nadzieję zmyć to niefajne wrażenie już wkrótce.

Poza tym sporo rozmawiałem z Kimś, Kto wydaje się ciekawy. Nie kryję, że niedobór chromosomu Y ma wpływ na atrakcyjność Tejże Osoby w moich oczach. Czułem się w Jej towarzystwie bardzo swobodnie i naturalnie - mam nadzieję, że tak się również zachowywałem.

Bardzo chciałem uniknąć kolejnego wpisu o lubieniu, więc może tym razem o wolności? Nie - będzie o niewoli...

Sporo ostatnio paliłem. Mimo że miałem ze sobą tytoń i conieco kręciłem, to w ciągu niecałych dwu dni wypaliłem ze dwie paczki fajek. Bardzo źle się z tym czuję, więc całkiem mi z tym dobrze. Chodzi mi  to, że ja palić nie lubię, a jak nadchodzi moment znienawidzenia nałogu, to wkrótce po nim następuje okres nie-palenia. Bardzo lubię czas w którym nie palę. Lubię z kilku powodów: czuję się lepszy niż byłem - w końcu wygrałem ze świństwem | skacze mi forma, więc mogę poćwiczyć, a to zawsze poprawia mi nastrój | mogę znów odetchnąć pełną piersią - gdy palę to mam wrażenie, że mam rozedmę płuc i nabieram w nie tylko część potrzebnego mi powietrza - a lubię oddychać pełną piersią | jeste bardziej wiarygodny w oczach dzieci | mam większy porządek w pokoju | nie wydaję kasy z przymusu | nie wstydzę się siebie | nie myślę wciąż o paleniu | mogę kogoś pocałować bez wyrzutów sumienia (bajka - całowałem się ostatnio ze dwa - trzy rządy temu). Dziś paliłem już dużo mniej niż zwykle, jutro pewnie jeszcze mniej, a w łikend mam nadzieję już wogóle.


How can I forget your tender smile

Moments that I have shared with you

Our hearts may break

But they're on their way

And there's nothing I can do


So do what you're gotta do

And don't misunderstand me

You know you don't ever have to worry 'bout me

I'd do it again


I can understand that it can't be

Guess it's hard as you were meant for me

But I can't hide my own despair

I guess I never will


So do what you're gotta do

And don't misunderstand me

You know you don't ever have to worry 'bout me

I'd do it again


So tired of life

No fairytale

So hold your fire

'Cause I need you

 

To "Tom The Model" (Beth Gibbons & Rustin Man)

PS: Nie będę pisał o naszej-klasie. Jest jeszcze wogóle dla kogo?


2007-12-05 | 00:11:12 | batwing


That was then, this s now

Kocham dzieci. Nie napiszę, że nie jestem pedofilem. Nie widzę powodu, dla którego miałbym się tłumaczyć z tego, że kocham dzieci. Nie kocham tylko ot - tak, abstrakcyjnie: staram się tę miłość realizować. Nie jestem ojcem i prawdopodobnie szybko nim nie zostanę, ale udzielam się w hospicjum dla dzieci, w domu dziecka a swego czasu byłem również w zarządzie stowarzyszenia pomocy dzieciom. Zdarzało mi się pomagać przy czynnościach higienicznych, więc siłą rzeczy patrzyłem i dotykałem małych golasów. Mogę nawet powiedzieć, że niektóre dzieci mają zgrabne pupy i również w tym przypadku nie widzę powodu do tłumaczenia się. Niestety wywołano irracjonalny lęk przed pedofilami. Fobię. Okazuje się, że źródłem tego lęku są nie tylko pedofile, ale również ludzie, którzy pedofilami być by mogli. Wszyscy ludzie.

Swego czasu pewien Polak wyjechał do stanów. Mieszkał w Teksasie czy Arizonie... nie pamiętam - w jednym ze stanów tak zwanego "południa". Ożenił się czy nie - nie pamiętam, dość, że mieszkał z kobietą którą kochał i która tę miłość odwzajemniała. Szczęściem w nieszczęściu jest to, że miała ona dzieci. Bodajże dwie córy. Tworzyli rodzinę, więc oczywiście ów Polak pomagał czasem na przykład wykąpać dzieci. Niestety władze dowiedziały się o ty i został skazany na długoletni pobyt w więzieniu za pedofilię. W więzieniu był pogardzany i wielokrotnie gwałcony. Jeśli dobrze pamiętam, to pochodzi on z Łodzi i mieszka tu wciąż jego matka, która wszystkimi (skromnymi, niestety) siłami walczy o sprawiedliwość.

Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że dzięku reddit.com trafiłem na ten artykuł. Polecam również lekturę kilku ciekawych przykładów.

Może to ze mną jest coś nie tak, że przy tej lekturze krew się we mnie gotuje. Może to jednak pedagogiczne oszołomy kreują u nas (a przede wszystkim u ustawodawców) takie lęki, którym wydaje się, że można zapobiec tylko przez odwracanie biegu ewolucji? Mam duży szacunek do pedagogiki - sam ją studiowałem, ale mam (przepraszam - staram się mieć) również dystans do tego, co mnie otacza.

PS: jeśli już bawię się w linkowanie, to może jeszcze coś o projekcie, którego celem jest odnalezienie żyjącego okazu pterozaura. Coraz bardziej jestem skłonny przyjąć, że to naprawdę ich bóg stworzył świat, bo gdy patrzę na niektórych polityków (czy też wymówki niektórych dotyczące "filipińskiego wirusa" czy innej "pomroczności jasnej") to mam wrażenie, że aż takich pomyłek ewolucji wytłumaczyć się nie da.


2007-11-18 | 02:53:23 | batwing


sam fakin sajkos

Jakiś czas temu pewien Polak zginął w Kanadzie z powodu nadgorliwości personelu lotniska w używaniu paralizatora. Po prostu kilka razy kopnęli go prądem i biedak nie wytrzymał. Mordercy bronili się, twierdząc, że był on agresywny, ale ostatnio ujwniono nagranie, w którym ponoć widać, że ich wersja jest nie do końca zbieżna z prawdą. Piszę podobno, ponieważ nagrania nie widziałem (choć jest on dostępny na serwisach publikujących filmy). Oglądanie śmierci człowieka stoi w moim rankingu rozrywek dość daleko od czołówki.

Pamiętam jak w Iraku partyzanci zamordowali reportera jednej z czołowych stacji. Podniósł się wtedy wielki raban, gdyż "Super Express" umieścił zdjęcie jego zwłok na okładce. Raban podniósł się oczywiście słusznie, jednak dlaczego teraz większe serwisy informacyjne pokazują na swoich stronach film na którym człowiek umiera w męczarniach. Kilkuminutowy film. Bez zażenowania. Co różni te dwie śmierci? Pamiętam jeszcze, jak w wiadomościach którejś publicznej telewizji pokazywano reportaż z wojny. Dokładnie pamiętam wrzucanie zwłok na ciężarówkę. Tak po prostu - kolejne i kolejne i kolejne... CO SIĘ DZIEJE?? Czy tylko ja widzę to zwyrodnienie mediów? Przecież tyle się mówi / pisze (głównie w tych pseudo-liberalnych jak gazeta wyborowa czy tvn) o roli jaką odgrywają środki masowego przekazu w kształtowaniu psychiki. Czyżby ICH to nie dotyczyło? Czyżby jednak cel uświęcał środki?

Ja mam już dość reportaży z najazdu na Irak/Afganistan. Mam już dość informacji o tym, że zginęli tam kolejni polscy najemnicy którym płaci się za mordowanie partyzantów i cywili lub za szkolenie innych morderców. Znasz film p.t. "Lepiej być nie może"? Jest tam scena, w której Malvin Udal wchodzi do poczekalni swojego terapeuty, widzi czekających klientów - ewidentne świry - i mówi: "A co, jeśli po prostu lepiej być nie może?". To pytanie nasuwa mi się, gdy myślę o Iraku/Afganistanie/Somalii (uogólniając nieco: na sporym terytorium Bliskiego Wschodu i Afryki). Może tam po prostu nie ma teraz warunków do tego, żeby nie było wojny? Może ludzie tam mieszkający muszą SAMI się obronić? Pamiętasz chyba, że w realiach Orwellowskiego "Roku 84" istniały trzy państwa. sojusze się zmieniały w zależności od koniunktury, ale zawsze zmierzały do wzajemnego wybicia się. Mam wrażenie, że ta wojna też się zaczęła chęcią wyzwolenia od tyranii rządzących jednego narodu, przez dwa pozostałe.

Czy Polskę z komunizmu wyzwolił Reagan? Może Żelazna Dama? Nie? Hmm... Czy to pycha nam podpowiada, że inne narody nie są do tego zdolne? Tak na prawdę, cokolwiek byśmy o tym nie myśleli, to przyczyną wszystkich wojen jest pazerność. Chciwość na pieniądze, albo na dusze. Nic ponad to.

Życzę Ci dziś niemyślenia o śmierci

du du du

du du du

du du du


2007-11-17 | 19:40:16 | batwing


Enough is enough

Open your eyes
time to wake up
enough is enough is enough is enough...

 

to z repertuaru chumbawamby

 

tyle, że ja chyba mam już otwarte oczy - z percepcją raczej wszystko w porządku, tylko czynności motoryczne mnie przerastają. nie mam siły na wykonanie najmniejszego gestu. boję się kochać, bo przeszkadzają mi w Niej pierdoły, które prawdopodobnie nie mają znaczenia. boję się zmienić swoje życie, prawdopodobnie dlatego, że mimo tej całej pustki jest w jakimś stopniu wygodne. całymi dniami siedzę przed komputerem (wkrótce pewnie dopadnie mnie jakieś zapalenie spojówek czy inne ustrojstwo). ruchu mi trzeba.

TAK!

kolejne postanowienie, którego nie da się zrealizować z powodu wymówek: jutro po wizycie u Mirka wychodzę na miasto. kurwa... co ja piszę - jutro niedziela jest... kogo ja na mieście spotkam... jasna cholera... a co tam - i tak pójdę! bez wymówek tym razem! postanowione.

 

ps. przez chwilę mialem myśl, żeby Ją wyciągnąć, ale nie mam dość odwagi.

pss. znasz to uczucie, kiedy w błogostanie nie zastanawiasz się nad tym co było czy co będzie, bo TERAZ jest tak dobre, że nic innego nie ma znaczenia? na pewno znasz - każdy zna. ja, na przykład, owszem. sęk w tym, że nawet tego TERAZ nie jestem pewien. czy aby na pewno kocham? czy aby na pewno chcę? cholera - znów ten strach. a może to nie strach, tylko jednak naprawdę problemy z percepcją? tak czy siak muszę się ruszyć, muszę zdecydować.


2007-11-04 | 00:33:49 | batwing


Kto nie był buntownikiem za młodu, ten będzie świnią na starość

Taka długa cisza, a dziś ni stąd ni zowąd dwie notki... Po prawdzie to od dawna już czułem potrzebę napisania czegoś. Coś tam nawet napisałem, ale się spitoliło i guzik z tego wyszedł.

Tego, że człowiek samotny dziczeje, tłumaczyć chyba nie muszę. Jeśli dostatecznie nikogo nie masz to spójrz w lustro i dojdziesz do tego wniosku. U mnie tozdziczenie objawia się zastąpieniem odruchów serca odruchami zdrowego rozsądku. Lubię rozmawiać, bo rozmowy uczą. Oczywiście rozróżniam rozmawianie od pieprzenia. Lubię też wątpić (w końcu "dubito ergo cogito"). Wątpienie jest jednak często mylone z negowaniem - ja chcę zrozumieć istotę rzeczy, rzeby sobie wyrobić racjonalny na jej temat pogląd. Dlatego lubię się nazywać bezideowcem. Mam na myśli to, że w każdym konkretnym momencie mam jakieś poglądy na pewne tematy, ale nie boję się ich zmienić i przyznać do tego, że nie miałem racji. Świat się zmienia, a ja staram się za nim nadążyć na tyle, na ile jestem w stanie.

Swego czasu dużo częściej niż teraz zmieniałem swoje zdanie, a wynika to z tego, że dużo myślałem zanim obrałem jakąś postawę i wiele argumentów już uwzględniłem. Jestem również swego rodzaju oportunistą - wszyscy jesteśmy, bo bardzo wiele zależy od sytuacji. Na przykład: mimo że lubię śmiać się z wszystkiego - w tym ze śmierci i chorób (tolerancję uważam między innymi za prawo wszystkich do żartowania z wszystkich i wszystkiego, i nie uznaję pojęć typu "obraza uczuć religijnych") - to z okazji wolontariatu w hospicjum czasem od zabawnych uwag na ten temat powstrzymuję się. Czasem podejście zdroworozsądkowe musimy zmienić na emocjonalne.

Wiele osób uznaje mnie za filozofa, i o dziwo trudno ten zwrot uznać za komplement, bo jego znaczenie zmieniło się i oznacza przecież "tego co kombinuje". Jak to jedna znajoma mi powiedziała: "Dogadałbyś się z moim mężem - on też potrafi przez dwie godziny gadać, czy patyczek jest prosty, czy krzywy". Szczerze mówiąc współczuję mężowi.

Okazuje się, że niewiele osób mimo świadomości tego faktu kojarzy wykorzystywanie przez człowieka średnio około 10% możliwości mózgu z szansą na własny rozwój i często gdy mówię im coś, co nie pokrywa się z ich zainteresowaniami zawodowymi mówią, że nie chcą zaśmiecać sobie głowy!!! Otóż wiedza jest zaśmiecaniem głowy! Oczywiście wiele z tych osób czytuje czy to periodyki plotkarskie gospodyni domowej czy też inne, z których nie zapamiętają niczego (TO dopiero byłoby zaśmiecanie sobie głowy).

Z tych powodów uznawany jestem za dziwaka i nie jestem brany poważnie. Znajomi starają się mnie uciszać czy ośmieszać jak tylko spróbuję poruszyć drażliwy temat (np. zalety i wady ustrojów politycznych, ale również choćby różnicę między zekranizowaną książką i scenariuszem tej ekranizacji). Bardzo mnie to zabolało ostatnio - padła propozycja, żebym jako przedstawiciel wolontariuszy z hospicjum odwiedził studenckie radio Żak, które miało emitować program na odpowiedni temat, po czym od razu zreflektowano się, żebym powiedział coś krótko i bez filozofowania, po czym od razu sugestia, że może lepiej by było, gdyby poszedł ktoś inny. Stało się to ponad tydzień temu i od tej pory cisza. Prawdopodobnie audycja już się odbyła.

Może nie jestem dostatecznie asertywny, ale potrafię powiedzieć że coś mi się nie podoba i często dlaczego mi się nie podoba. Tak - krytykuję, ale konstruktywnie ale mimo to bardzo gużo osób ma mnie za złośliwego frustrata.

Tylko nie złośliwego!

W środę skończyłem 29 lat i z tej okazji życzę sobie i Tobie, żeby człowiek człowiekowi człowiekiem. I modlitwę mam. Nieważne do kogo. Może lepiej nazwę to prośbą do losu, jak na ateistę przystało:

 
Daj duszy mojej
ukojenie wielkie.
A ciału memu
kilka godzin oddechu.
Daj zapomnienie o udręce dzisiaj
i niemyślenie o tym, co mnie czeka jutro.
Daj błogość niewiedzy i nieświadomości,
daj zmysł nieprzeczuwania.


2007-11-03 | 00:24:09 | batwing


XXIV PRL

Ja przepraszam, że tak długo bez słowa, ale obawiałem się, że ten blog stanie się polityczny. Przepraszam raz jeszcze, bo okazuje się, że jednak (przynajmniej czasami) będzie poruszał taką tematykę.

Dziś dzień zaduszny, czyli cholera jedna wie co, ale chyba już nie święto. Jak dla mnie, to lepiej by było, gdyby to były zadYszki - święto sportowców. Wczoraj wszystkich świętych, czyli nikogo, więc tym bardziej nie rozumiem, czemu najbliższy sklep miałem zamknięty. Nikt sprzedawców z tego sklepu o zdanie nie spytał.

Byłem na wyborach. Zmarnowałem głos. Dlaczego zmarnowałem? Otóż powodów jest kilka:
1. We wszystkich mediach dominowały trzy partie i sugerowano, że rzeczywisty wybór jest tylko między nimi. Sugestie były takie: na prawo (sic!) PiS, na lewo LiD a środkiem PO płynie. Niestety dopiero po wyborach stać mnie było na uczciwą refleksję: otóż do parlamentu dostały się cztery formacje socjalistyczne, chcące narodowi zapewnić, więc odbierające instynkt samozachowawczy i umiejętność zadbania o siebie. W skrócie: dałem sobą zmanipulować.
2. UPR startował ze wspólnej listy z LPR i PR. Problem znów wyniknął za sprawą mediów, które przed tą listą wyborczą straszyły i mojej naiwności. Po pierwsze nie dałem do myśli dojść swojemu zdrowemu rozsądkowi, który podpowiadał, że o tym, kto się dostanie, zadecydują głosy na konkretnego kandydata a nie LPR, a po drugie, to tak naprawde w LPR i PR irytuje mnie tylko ideologizacja życia publicznego i podporządkowanie polityki kościołowi.

Niestety popełniłem błąd. Obawiam się, że nie jestem jedyny - spośród wielu znajoych deklarujących poparcie UPR bodaj tylko jeden zagłosował na tę partię.

Na deser mam dla Ciebie dwa teksty do przeczytania:

- http://koszon.salon24.pl/index.html o pewnym platformersie i komunikacji tak międzyludzkiej jak międzymiastowej
- http://blogrzeczpospolitej.salon24.pl/44288,index.html o wizji pewnego francuskiego publicysty. Wizji Polski.
2007-11-02 | 13:57:50 | batwing


nihil novi sub sole

Ja mam prośbę do wszystkich zajmujących się polityką: nie róbcie niczego dla mojego dobra. Nie potrzebuję pomocy rządu/parlamentu/prezydenta/etc. - jakoś sobie poradzę i bez nich, a coś i mówi, że byłoby mi nawet lepiej... KAŻDA WLADZA MI PRZESZKADZA.

Zazdroszczę trochę zwierzętom (roślinom/grzybom/etc), bo dzięki temu że nie ma ministerstwa tresury psów, to można zakładać że większość z tych które mają u kogo mieszkać (bardzo nie lubię zwrotu "właściciel" w takim kontekście) jest ułożonych dostatecznie dobrze, że niczego złego się po nich spodziewać nie można. Dzięki brakowi ministra weterynarii szczęśliwie nie ma kas chorych chomików, i dzięki temu - jak wierzę - chomiki wykazują mniejsze zainteresowanie chorowaniem. Mieliśmy ministerstwo rybołóstwa (teraz jego kompetencje przejął - o dziwo - minister rolników), za to darowano nam szczęśliwie ministerstwo grzybobrania (może chociaż jakiś departament?).

Oczywiście to co piszę jest uproszczeniem, a powiedzieć przez nie chcę tylko to, że całkiem dobrze potrafię rządzić sobą sam, a to co władza robi dla mnie łatwo mógłbym uznać za obraźliwe traktowanie mnie jak idiotę (który na przykład nie wie, że trzeba odkładać na starość, że warto bezpiecznie jeździć samochodem, że powinienem zadbać o edukację swoich dzieci... no - przesadziłem: tych jeszcze nie mam ;)

 

Z innej beczki: w końcu znalazłem klip Tongue Forest "And you got the fucking nerve to call me coloured!" - widziałem go ze dwa razy z 10 lat temu i mnie zamurował... jeśli również chcesz go oglądnąć, to zapraszam

> > > T U T A J < < <

 

Pozdrawiam

Arek


2007-09-07 | 18:59:42 | batwing




Już 77087 osób nie zna lub nie korzysta z bardziej produktywnego sposobu spędzania wolnego czasu:

Sznurki:



kto to?

Dirty Diana czy Billy Jean?